powered_by.png, 1 kB
Start arrow Wspomnienia arrow Wojna i okupacja
PDF Drukuj E-mail

IRENA PROCHOWICZ,
urodzona w 1921 roku w Krasewie


To był chyba poniedziałek, a stąd pamiętam, że dzień wcześniej - w niedzielę - byliśmy na weselu w Krasewie. Następnego dnia chcieliśmy wracać do domu, ale ludzie nas zatrzymali: Nie idźcie, bo tam Niemcy wybili rodzinę Zająców. O wszystkim powiedział sołtys Kot. Jemu najbardziej było szkoda tego małego chłopaczka. To był Zająców wnuczek.

Jak już Niemcy odjechali, to my wróciliśmy do domu. Ja poszłam na miejsce tego wydarzenia. Była tam i ciotka z Olszewnicy i inni ludzie. W domu Zająców wszystko było poprzewracane, słoma powyciągana z łóżek. Oni leżeli przed domem. Wtedy był mróz, zima. Ludzie poznosili ich do mieszkania, trochę umyli. Zrobili dwie skrzynie: Zająca i jego żonę włożyli do jednej, a dzieci do drugiej i zawieźli saniami prosto na
cmentarz do Woli. Nie można było wykopać grobu bo był silny mróz. Pomagali im ludzie z Woli, przynieśli latarki.
Ludzie mówili, że Zająców zastrzelili za ich syna. Jego już wcześniej Niemcy zabili w Międzyrzecu. Tutaj w Krasewie byli i u Szymona Zająca, ale za niego gwarantował sołtys i dlatego ta rodzina ocalała.

 
wstecz   dalej »
(C) 2017 Gminny Ośrodek Kultury w Borkach z/s w Woli Osowińskiej